Biegówki na Podtatrzu z autobusem transgranicznym

Lubisz narciarstwo biegowe i szukasz nowych, długich tras widokowych pod Tatrami? Odkąd ruszył samorządowy autobus transgraniczny łączący polską i słowacką stronę Tatr, dla narciarzy biegowych otworzyły się nowe możliwości. Warto z nich skorzystać, zwłaszcza że za bilet autobusowy z Zakopanego na Słowację zapłacisz zaledwie 7 złotych.




Trasa narciarstwa biegowego Sucha Hora – Trstena

To jedna z najciekawszych tras na biegówki na całym Podtatrzu. Zastrzeżenie może budzić jej utrzymanie, gdyż nie zawsze jest to zrobione profesjonalnie, jednak nawet gdy nie przejeżdża tamtędy ratrak, ślad wyznaczają sami słowaccy narciarze. A warto wiedzieć, że biegówki są w okolicznych wsiach i miasteczkach sportem powszechnym – coś jak gra w piłkę czy jazda na rowerze. Wystarczy że spadnie śnieg, nie trzeba żadnego sprzętu, a już kilka godzin później na trasie pojawiają się pierwsi narciarze przecierający szlak – i to nie turyści, a mieszkańcy okolicznych wiosek.

Trasa o której mowa to fragment znanej i lubianej trasy rowerowo-rolkarskiej Nowy Targ – Trstena. Całość tej transgranicznej trasy ma 36 km, jednak zimą polski odcinek jest wykorzystywany dla narciarstwa biegowego jedynie na terenie Nowego Targu i okolic. Na pozostałym odcinku trasa jest przeważnie zasypana sypkim śniegiem – i tak jest aż do Podczerwonego. Dopiero w rejonie Chochołowa pojawiają się pierwsze ślady narciarzy biegowych, a na dobre trasa narciarska zaczyna się w rejonie Suchej Hory, 400 metrów od granicy.

Jak dojechać?

Początek trasy znajduje się około 1 km od centrum przygranicznej wsi Sucha Hora, do której można się dostać samorządowym autobusem transgranicznym Bukowina Tatrzańska – Zakopane – Dolny Kubin. Rozkład jazdy jest dostępny na stronie www.eurolinia.pl, bilet na odcinku Zakopane – Sucha Hora kosztuje 7 zlotych i można go kupić u kierowcy. Na zakopiańskim dworcu autobus odjeżdża ze stanowiska nr 9, ale UWAGA – na tabliczce przystankowej jest napisane CHOCHOŁÓW a nie Dolny Kubin, gdyż burmistrz Zakopanego robi co może, by jak najmniej pasażerów korzystało z komunikacji transgranicznej i nie pierwszy raz rzuca kłody pod nogi temu projektowi.

Autobus odjeżdża z Zakopanego o godzinie 9:03. Kolejny przystanek znajduje się na Alejach 3 Maja, przy skrzyżowaniu z ul. Kościuszki (to przystanek najbliżej Krupówek). Z nartami lepiej jest jednak wsiąść na dworcu.

Bilet do Suchej Hory kosztuje 7 złotych, przejazd trwa pół godziny. Pierwszy przystanek w tej miejscowości znajduje się na początku wsi, my wysiadamy na kolejnym przystanku w centrum miejscowości, 500 metrów dalej. Kierowca podpowie, co i jak.

Znajdujemy się w centrum Suchej Hory. Jest tu kościół, dość duży sklep samoobsługoowy COOP Jednota, knajpa-mordownia, tuż obok poczta i urząd gminy. Około 200 metrów stąd po prawej stronie drogi, idąc w stronę granicy, znajduje się apteka oraz pizzeria. Jest tu bardzo dobra pizza i piwo, bardzo przyjemny lokal w przystępnych cenach, jednak oficjalne godziny otwarcia nijak się mają do rzeczywistości – pizzeria jest otwierana dopiero wieczorem.

My kierujemy się na trasę drogą na północ – czyli ulicą odchodzącą w prawo od głównej drogi, patrząc od strony Polski (po lewej jest sklep, poczta i kościół, z tyłu granica, w prawo nasza trasa). Innymi słowy, kierujemy się w przeciwną stronę, niż Tatry.

Około 200 metrów od skrzyżowania, po lewej stronie jest jeszcze jeden, ostatni w tej miejscowości sklep. My musimy przejść pieszo około 10 minut, dopiero na końcu wsi zakładamy narty. Kilometr dalej docieramy do głównej trasy i kierujemy się w lewo – w dół, w głąb Słowacji.

Dziewicza trasa, norweskie widoki

Odtąd aż do położonej 14 km dalej Trsteny nasza trasa przebiega przez dziewicze tereny, pozbawione jakiejkolwiek zabudowy. Patrząc na otaczające krajobrazy, można pomyśleć, że znaleźliśmy się gdzieś pośroku Norwegii. Niesamowite wrażenia, zwłaszcza, że na sąsiednim Podhalu trudno znaleźć jakiś większy obszar, gdzie jest po prostu otwarta przestrzeń. W Polsce niestety zepsuto planowanie przestrzenne. Cieszmy się zatem unikalnymi krajobrazami Słowacji, gdzie zabudowa wsi i miasteczek jest zwarta, a wokół nich jest bezkres otwartych, niezabudowanych terenów, które pozwalają odetchnąć od zgiełku cywilizacji.

Początkowo na odcinku około 3 kilometrów trasa prowadzi w dół, przy czym nachylenie jest odpowiednie do nart biegowych. Zjeżdżamy, ale trzeba się trochę odpychać, by nabrać prędkości. Mijamy malownicze świerkowe lasy, mostki na lokalnych potokach, towarzyszą nam piękne widoki na majaczące w oddali Tatry, Babią Górę i Pilsko. Gdzieniegdzie przebiegnie sarna lub lis. W końcu dojeżdżamy do mostku nad potokiem Jeleśnia – to najniższy punkt tej części trasy. Teraz na odcinku około kilometra czeka nas dość łagodna wspinaczka, po czym znów aż do Trsteny jedziemy cały czas na dół.

Po lewej stronie mijamy sztucznie zasadzony las w Liesku, po prawej stronie widać w oddali polskie miejscowości – m.in. przysiółki Chyżnego. Coraz bardziej widoczna jest Babia Góra. Wyjeżdżamy na wzniesienie, trasa skręca ostro w lewo, by następnie po 500 metrów znów odbić w prawo. Po lewej stronie jest tablica ukazująca tatrzańskie szczyty. Odtąd krajobraz zmienia się dość istotnie a trasa zdecydowanie prowadzi w dół. Mijamy po lewej budynek dawnej stacji kolejowej w Liesku oraz zabudowania tej wsi, przejeżdżamy pod obwodnicą Trsteny i po 14 km od początku trasy dojeżdzamy do centrum tego miasteczka.

Trstena – i co dalej?

Trasa rowerowo-rolkarsko-narciarska kończy się w pobliżu rzeki Oravica, głównej drogi i dworca autobusowego. Tu musimy wypiąć narty i dalej poruszać się pieszo. Około 500 metrów, a więc 5 minut spaceru, dzieli nas od trsteńskiego rynku. Warto tam się udać, skoro już tu jesteśmy.

Trstena nie jest jakąś specjalnie atrakcyjną miejscowością. Jest tu kilka zabytków – kościół, dawna synagoga, zabytkowy układ rynku, ale nie jest to nic, co by sprawiało, że warto tu specjalnie przyjechać ze względu na zwiedzanie. Tym niemniej tutejszy rynek jest całkiem ładny i jest dobrym zwieńczeniem wycieczki. Znajduje się tu dość duży sklep COOP Jednota w którym warto zrobić zakupy (dobry wybór i przystępne ceny), zabytkowy kościół, apteka (pamiętajmy, że leki na Słowacji są tańsze niż w Polsce), dwa hotele, a w nich – restauracje, bary i pizzerie. Jeśli na obiad, to właśnie tutaj. Po drodze do rynku, tuż przy nim znajduje się lokalna knajpa „U troch hodinarov” (U trzech zegarmistrzów) z tanim jak barszcz i bardzo dobrym Martinerem z gęstą pianą, prosto z tanku. To taka typowa lokalna hospoda, w której jak nigdzie indziej w Trstenie poczujecie lokalny koloryt tego słowackiego miasteczka.

Wracać można oczywiście tą samą drogą, ale mało kto ma na to siłę – dzień jest krótki, a trasa długa i prowadzi pod górkę (ponad 200 metrów wspinaczki). Na szczęście jest też inne rozwiązanie. Z trsteńskiego dworca średnio co godzinę odjeżdżają lokalne autobusy do Suchej Hory. Bilet kosztuje 1,10 EUR, przejazd trwa niecałe pół godziny. Rozkład jazdy można sprawdzić na stronie www.cp.sk, w polu: odkial (skąd) należy wpisać Trstená, w polu Kam (dokąd) – Suchá Hora,,Jednota. 

[ZDJĘCIE]

Z Suchej Hory można wrócić do Polski autobusem transgranicznym, który odjeżdża stąd o godzinie 16:52. Jest też inna opcja: z Suchej Hory idziemy 2 kilometry (ok. 20 minut) pieszo do pobliskiego Chochołowa, skąd średnio co godzinę, aż do późnego wieczora, odjeżdżają autobusy do Zakopanego. O ile na Podhalu busy jeżdżą jak chcą, to akurat ta linia (Czarny Dunajec – Chochołów – Kościelisko – Zakopane) jest wyjątkiem: linia jest porządna, jeździ zgodnie z rozkładem, nie zdarza się by autobus nie przyjechał, autobusy są z reguły dość komfortowe. Bilet do Zakopanego kosztuje 6 złotych, przejazd trwa pół godziny. W oczekiwaniu na autobus warto pójść do pobliskiej Restauracji U Śliwy – bardzo dobre jedzenie w cenach niższych niż w Zakopanem, można też się napić herbaty, kawy czy piwa, miła obsługa i bardzo ładny lokal w klimatycznym, drewnianym budynku. Góralskie tradycje w tym najlepszym wydaniu – oby całe Podhale było zorganizowane w ten sposób, naprawdę polecam. Lokal jest położony 300 metrów od przystanku, wobec czego wystarczy, że wyjdziemy z niego 5-7 minut od odjazdu naszego autobusu. Rozkład jazdy jest zamieszczony poniżej:

[ZDJĘCIE]

Biegówki w Oravicach

Oravice to znane i lubiane wśród Polaków miejsce. Są tu baseny termalne czynne cały rok, aquapark, dwa bufety, camping, Chata Oravice z miejscami noclegowymi, liczne prywatne domki letniskowe. To również raj dla rolkarzy ze względu na wspaniałe asfaltowe trasy odchodzące z centrum Oravic w trzy strony świata. Oravice to także miejsce wypadowe na kilka ciekawych szlaków górskich. Dojdziemy stąd do Doliny Juraniowej – to niezwykły kanion, trochę przypominający zakopiańską Dolinę Białego, ale od niej fajniejszy. Malowniczym szlakiem przez Dolinę Bobrowiecką dojdziemy w 3-4 godziny do schroniska w Dolinie Chochołowskiej – bardzo ciekawa trasa, ale nie zimą: szlak jest czynny od 15 czerwca do końca października. Przez cały rok otwarty jest szlak na położony już poza Tatrami szczyt Skoruszyna z wieżą widokową, z której rozpościera się piękny widok na tę rzadko fotografowaną stronę Tatr.

Oravice to także doskonałe trasy narciarstwa biegowego. Na biegówkach można pojeździć m.in. na pętli w Dolinie Cichej, na ścieżce rowerowej Oravice – gajówka Czarny Potok oraz na fragmencie trasy w Dolinie Bobrowieckiej (do miejsca, gdzie szlak jest zamykany na zimę). Nie jesteśmy w stanie zagwarantować, na ile te trasy są utrzymane, ale przynajmniej w części powinny być. Poniżej mapka tras:




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *