Zamki Orawskie – idealny pomysł na jesienną lub zimową wycieczkę z Zakopanego albo Krakowa

To bez wątpienia jedna z największych atrakcji Republiki Słowackiej i jeden z największych oraz najciekawszych zamków w Europie. Oravský hrad to tak naprawdę trzy zamki, zbudowane na wysokiej skale nad rzeką Orawą, w pobliżu trasy łączącej Kraków z Bratysławą, Wiedniem i Budapesztem. Idealne miejsce na jesienną lub zimową wycieczkę, również podczas brzydkiej pogody. Ze względu na bliskość Tatr Zamki Orawskie są chętnie odwiedzane przez osoby, które przyjechały na kilka dni do Zakopanego, Kościeliska, Poronina lub Bukowiny Tatrzańskiej – zwłaszcza, że można do nich dojechać samorządowym autobusem uruchomionym przez marszałka Województwa Małopolskiego (kursuje codziennie, również poza sezonem). W weekendy można też dojechać autobusem z Krakowa (w tym bezpośrednio z Nowej Huty). W soboty i niedziele rano (o 6:45) z Placu Centralnego odjeżdża Yellow Bus przez Chochołów do Zakopanego, następnie na Termach Chochołowskich należy się przesiąść na Eurolinię bezpośrednio pod sam zamek. Powrót do Krakowa w ten sam sposób po południu. Mimo epidemii muzeum na Zamku Orawskim działa normalnie – oczywiście konieczne są maseczki i dezynfekcja rąk przy wejściu do obiektu.




Położenie i historia

Zamki Orawskie położone są w centrum miejscowości Oravský Podzámok, czyli Orawskie Podzamcze. To duża wieś turystyczna leżąca w pobliżu Dolnego Kubina – miasta powiatowego uchodzącego za „stolicę” Orawy. Przystanek autobusowy znajduje się tuż pod zamkiem, 200 metrów od wejścia do muzeum. Tuż obok (przystanku i zamku) znajduje się zabytkowa część miejscowości, którą również warto zwiedzić podczas kilkugodzinowego pobytu – ale o tym na końcu artykułu.

Autobus z Zakopanego podjeżdża pod sam zamek

Orawskie Podzamcze jest położone w bardzo charakterystycznym miejscu, na szlaku tranzytowym łączącym Polskę z Węgrami, zarówno tymi historycznymi (obejmującymi również Słowację), jak i obecnymi. Setki Polaków mija ten charakterystyczny zamek codziennie, jadąc na południe Europy lub wracając z niej do Krakowa. Przebiega tędy jedna z najważniejszych arterii drogowych, łączących Warszawę i Kraków z Bratysławą, Wiedniem, Budapesztem. Wiele osób mija ten zamek, jadąc do Austrii, Włoch, Chorwacji czy Czarnogóry – tym bardziej warto więc go odwiedzić na spokojnie, bo naprawdę jest tego warty.

Widok z zamku na rzekę Orawę (dopływ Wagu), w tle – trasa z Krakowa na południe Europy

To tranzytowe położenie to nie tylko znak naszych czasów. W miejscu obecnej trasy którą mkną samochody i autobusy, od wieki funkcjonowała droga łącząca Kraków (wówczas stolicę wielkiej Rzeczypospolitej) z Węgrami, tymi dużymi, obejmującymi również Słowację i polską (dziś) Orawę. Zamek zbudowano w średniowieczu na północnych krańcach wielkiego państwa węgierskiego, tuż przy jego granicach. Miał służyć obronie Węgier przed ewentualnym zagrożeniem militarnym ze strony Polski (to trochę na wyrost, bo generalnie nasze relacje były dobre), a także ze strony bliżej nieokreślonych lokalnych napadów. Z czasem przekształcił się na bogatą i rozwiniętą rezydencję węgierskich (a więc również słowackich) książąt, hrabiów i możnych rodów, jeden z większych ośrodków dziś byśmy powiedzieli miejskich w całym państwie węgierskim. Mimo zupełnie innych warunków geograficznych, Zamki Orawskie mają wiele wspólnego z Wawelem – co prawda nie była to siedziba królów a jedynie przyczółek na północnych granicach, ale jeżeli zsumować łączną powierzchnię wszystkich pomieszczeń na obu zamkach, krakowskim i orawskim, wyniki mogłyby być inspirujące. Zamki Orawskie sprawiają surowe wrażenie i wydają się nie mieć nic wspólnego z wawelskim przepychem. Największym zaskoczeniem wycieczki jest odkrycie, że pod surowymi średniowiecznymi murami kryją się nie tylko klimaty rodem z zamku w Ojcowie czy Tenczynku (czyli sympatyczne średniowieczne ruiny rodem z Jury Krakowsko-Częstochowskiej), ale całe rozwinięte „miasto”, z wysoką kulturą, obrazami którymi nie powstydziłyby się najlepsze europejskie muzea, unikalną wystawą przyrodniczą z XIX wieku, a także przepięknymi zabytkowymi meblami, dziełami sztuki, rezydencjami urządzonymi w iście królewskim stylu.

Janosik, Nosferatu, Biała Dama i smoki

Zwiedzanie Zamków Orawskich trwa niecałe dwie godziny i odbywa się z przewodnikiem. Nie trzeba jednak organizować sobie grupy, po prostu po przyjeździe autobusem transgranicznym idziemy do kasy, kupujemy bilet i kilka – kilkanaście minut później zaczyna się wycieczka (np. o 11:40). Bilet kosztuje 7 euro plus 3 euro jeżeli chcemy robić zdjęcia (warto). Przewodnik oprowadza generalnie w języku słowackim, ale ze względu na dużą ilość Polaków, każdą opowieść podsumowuje również w języku polskim, tłumacząc to co mogło być niezrozumiałe. Oczywiście zachęcamy do samodzielnej nauki języka słowackiego – z naszego podręcznika w formie ebooka (kupując go, wspierasz nasz portal i to co robimy) oraz bezpłatnego kursu internetowego.

Zamki Orawskie to trzy zamki zbudowane na wysokiej skale jeden nad drugim. Jednak nie tak jak myślicie – na początku powstał zamek na samym szczycie, później środkowy, a na samym końcu ten dolny. Zwiedzając zaczynamy oczywiście od tego najniższego i wspinamy się w górę. Widoki z górnego zamku są naprawdę imponujące. Wrażenie robi zwłaszcza to położenie – wspinamy się niemal na pionową skałę górującą nad rwącą rzeką, turystom jest ciężko, a pomyśleć, jak oni to musieli zbudować, wnosić zaopatrzenie?

Zwiedzanie Zamków Orawskich nie ma nic w sobie z nudnych odwiedzin ważnego miejsca, które trzeba „odfajkować”. To fascynująca przygoda, która spodoba się zwłaszcza małym dzieciom. A i dorośli poczują się jak dzieci. Wszystko za sprawą wielu osobliwości i ciekawie zorganizowanej trasy turystycznej. Ale po kolei.

Ze względu na swój wygląd, Zamki Orawskie idealnie pasują do stereotypowego wizerunku średniowiecznego zamku, pełnego rycerzy, wampirów, intryg dworskich, czarów, magii i smoków. To wszystko odnajdziemy na naszym zamku. Legendy i zjawiska paranormalne (np. zjawy, smoki) przeplatają się tu ze smutnymi, budzącymi emocje faktami z historii, takimi jak strącanie „czarownic” z wysokiej zamkowej skały do rwącej rzeki Orava czy wiernie odtworzoną salą tortur. Spotkamy tu Białą Damę, smoka i wampira Nosferatu. Nic dziwnego, gdyż to właśnie tu, na Orawskim Zamku, kręcony był ten kultowy film. Nie jedyny zresztą – w jednej z zamkowych komnat jest zorganizowana wystawa poświęcona słowackim i zagranicznym filmom oraz serialom, które były nagrywane właśnie tutaj. W tym zwłaszcza nasz kultowy Janosik.

Znajdziemy tu również muzeum przyrodnicze, zorganizowane z udziałem niezastąpionego Antoniego Kocyana, polsko-słowackiego przyrodnika, którego wystawę możemy też podziwiać w zakopiańskich Kuźnicach. Mamy tu zegar bez wskazówek, dla służącej. Z uzasadnieniem, że służąca powinna być do dyspozycji całą dobę, więc po co jej wiedzieć, która jest konkretnie godzina. Jak dla mnie – znak czasów i przestroga, by tak nie traktować ludzi. Jest jagnię z dwoma głowami, wypchany niedźwiedź i ryś, szafa w żeńskiej sypialni do której chowa się kochanków, wampiry, smoki i studnia bez dna. Nie no z dnem, ale naprawdę głębokim. Wszystko, co trzeba w zamku, który zaczynał w średniowieczu, a tętnił życiem również nie tak dawno, w XIX wieku. Fascynujące miejsce. Nie ma drugiego takiego w okolicy (może trochę poza skansenem w Zubercu), z którego zachwycone byłyby zarówno dzieciaki, jak i dorośli. A widokowa trasa autobusem po drodze? Idealny bonus, to naprawdę piękne tereny – zwłaszcza ten zajazd autobusu w samo serce Tatr Zachodnich, na parking w Dolinie Rohackiej.

Cztery godziny fascynującego pobytu

Jak zaplanować wyjazd? Oczywiście można przyjechać własnym samochodem, ale to nie wymaga podpowiedzi. Zachęcamy jednak do korzystania z komunikacji publicznej, w tym marszałkowskich autobusów transgranicznych. Kursują na odcinku Bukowina Tatrzańska – Poronin – Zakopane – Kościelisko – Oravice – Zuberec – Oravsky Podzamok – Dolny Kubin, przejazd na trasie z Zakopanego do Zamków Orawskich kosztuje zaledwie 17,50 zł, a rozkład jazdy jest dopasowany do odwiedzających. Rozkład jazdy i cennik znajdziecie na stronie www.eurolinia.pl

Autobus wyjeżdża z zakopiańskiego dworca o godzinie 9:03, w Orawskim Podzamczu jest o godzinie 11:17. Dwadzieścia minut później, o godzinie 11:40, zaczyna się wycieczka. Kończymy ją ok. 13:30 -13:40. Do odjazdu autobusu powrotnego o 15:17 mamy więc dwie godziny. Na co je przeznaczyć?

Miejscowość Orawskie Podzamcze (Oravský Podzámok) nie jest duża, ale również poza zamkiem jest tu co robić. Z pewnością większość z was podczas pobytu na Słowacji chciałaby zrobić mniejsze lub większe zakupy – kupić kofolę, piwo Martiner, lentilky, sok z winogron, kawę lub herbaty ziołowe z Popradu, banany w czekoladzie, śledzie w kapuście, treskę (dorsza) w majonezie, PRAWDZIWĄ owczą bryndzę, leczniczą wodę mineralną Vincentkę albo coś innego – jak kto lubi. Pod samym zamkiem sklepu nie szukajcie – nie ma go. Jest tu sporo restauracji, barów – ale sklep jest kilometr (10 minut pieszo) dalej, po drugiej stronie rzeki. To sklep kultowej sieci COOP Jednota, którą polecam. Znajduje się niedaleko stacji kolejowej, znajdziecie go na mapach Google, z asortymentu i cen będziecie zadowoleni.

W miejscowości Oravsky Podzamok jest też wiele lokali gastronomicznych, w których można zjeść obiad, napić się herbaty, kawy, piwa, kofoli. UWAGA!!!! W związku z sytuacją epidemiczną, słowackie lokale mogą wydawać posiłki i napoje tylko na zewnątrz. Funkcjonują więc tylko ogródki kawiarniane czy restauracyjne albo wydawanie posiłków na wynos. W miejscowości Orawskie Podzamcze praktycznie wszystkie knajpy mają ogródki i funkcjonują w ten sposób. W miejscowości jest też gdzie pospacerować. Generalnie jest co robić w oczekiwaniu na powrót.

Jednodniowa wycieczka z Krakowa lub kilkudniowy wypad do Zakopanego

W weekendy krakowianie (w tym nowohucianie) mogą się wybrać na wycieczkę na Zamki Orawskie korzystając z bardzo atrakcyjnej oferty Yellow Busa. Autobus relacji Nowa Huta – Zakopane Rondo Kuźnickie wyjeżdża z Placu Centralnego w każdą sobotę i niedzielę o 6:45 rano. Po drodze ma przystanki m. in. pod Domem Handlowym Wanda, na Wieczystej, Rondzie Mogilskim, Placu Matejki, następnie wsiąść można na kilku przystankach na Alejach, a także na Matecznym i w Borku Fałęckim. Wysiadamy na Termach Chochołowskich (autobus jedzie przez Czarny Dunajec i Chochołów), gdzie mamy godzinę na przesiadkę na Eurolinię Tatry relacji Bukowina Tatrzańska – Dolny Kubin. Czas ten możemy spędzić w holu Term Chochołowskich, jest tu bufet, możemy napić się kawy lub coś zjeść. Powrót w ten sam sposób – o 15:17 wyjeżdżamy Eurolinią z Orawskiego Podzamcza, o 17:00 przyjeżdżamy na Termy, o 17:54 mamy stąd autobus bezpośrednio do Nowej Huty. Do Krakowa przyjeżdżamy po godzinie 19:00: Borek Fałęcki 19:23, Plac Centralny 19:52. Idealnie dopasowane rozkłady, świetnie spędzony dzień i co ważne – przystępne ceny biletów.

Eurolinia Tatry kursuje codziennie również poza sezonem, natomiast Yellow Bus w weekendy. Szczegóły na stronach: www.eurolinia.pl i wwww.yellowbus.pl

Zamki Orawskie podobnie jak skansen w Zubercu są idealnym miejscem na jednodniową wycieczkę zwłaszcza poza sezonem: w październiku, listopadzie i grudniu. To czas, gdy pogoda z reguły już nie pozwala na komfortowe wycieczki po wysokich górach, spacery po lesie czy rekreacyjną jazdę na rowerze lub rolkach, deszczowa pogoda psuje nam nastrój – wyjście z domu, jakaś ciekawa wycieczka i trochę ruchu są w takich okolicznościach bardzo potrzebne. Zamki Orawskie i skansen w Zubercu są czynne cały rok i idealnie nadają się do zwiedzania również podczas deszczu. Parasol, ciepła odzież, dobre buty, maseczka – i w drogę! Oba miejsca są bardzo chętnie wybierane przez turystów wypoczywających w Zakopanem, Kościelisku, Poroninie lub Bukowinie Tatrzańskiej, a więc z miejscowości, z których odjeżdża marszałkowski autobus. To świetne urozmaicenie pobytu pod Tatrami, ale także argument za tym, by wybrać się w listopadzie lub grudniu na kilka dni do Zakopanego. Noclegi są teraz tanie, na Krupówkach jest pusto i bezpiecznie, a nawet przy brzydkiej pogodzie jest co robić – pospacerować po dolinkach (Białego, Strążyska), pojechać dwa razy na Słowację, wyjechać kolejką na Kasprowy lub Gubałówkę, pozwiedzać zakopiańskie muzea. Więcej informacji o atrakcjach w okolicy znajdą Państwo na naszej stronie. Zachęcamy do lektury wcześniej opublikowanych artykułów i będziemy wdzięczni za ich polecanie znajomym – każde udostępnienie na Facebooku (w tym na grupach turystycznych, tatrzańskich, górskich i Twitterze będzie bardzo miłym gestem, za który z góry dziękujemy 🙂

Jakub Łoginow

Polecamy też:

Pomysły na jesienną wycieczkę transgranicznym autobusem z Zakopanego: skansen w Zubercu, Jaskinia Brestovska i Franciszkowa Huta




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *