Rolkarze i deskorolkarze na drogach rowerowych – nowe przepisy od 20 maja, urządzenia wspomagające ruch

Już 20 maja wchodzą w życie nowe przepisy Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym (popularnie – kodeksu drogowego), które całkowicie zmieniają sytuację m. in. rolkarzy, deskorolkarzy i użytkowników hulajnóg. Ustawa wprowadza nową kategorię: urządzenie wspomagające ruch (UWR), obejmujące m. in. rolki, deskorolkę i hulajnogę klasyczną. Rolkarze i deskorolkarze będą mogli odtąd jeździć legalnie zarówno po chodnikach, jak i po drogach rowerowych – tak jak od lat to funkcjonuje na Słowacji i w Czechach. Są jednak pewne ograniczenia, których wcześniej nie było. Przedstawiamy treść nowych przepisów i ich omówienie, gdyż ze strony społeczności rolkarskiej i deskorolkowej pojawia się wiele pytań na ten temat.




Nowa ustawa wprowadza kilka nieistniejących wcześniej kategorii użytkowników ruchu. Są to: hulajnoga elektryczna, UTO (urządzenie transportu osobistego) oraz UWR. Co do hulajnogi elektrycznej sprawa jest jasna. Wyjaśnienia wymaga różnica pomiędzy UTO a UWR.

UTO = urządzenia z silnikiem elektrycznym inne niż hulajnoga elektryczna, z których korzysta się w pozycji stojącej – np. segway, elektryczna deskorolka. Do UTO nie zalicza się rowerów elektrycznych, skuterów elektrycznych itp.

UWR = „urządzenie wspomagające ruch – urządzenie lub sprzęt sportowo-rekreacyjny, przeznaczone do poruszania się osoby w pozycji stojącej, napędzane siłą mięśni;”,. A więc: rolki, deskorolka (wszystkie jej formy – deskorolka wyczynowa, fiszka, longboard, waveboard), hulajnoga nieelektryczna, wrotki, trikke, również wszelkie inne urządzenia sportowe, które mogą się pojawić na rynku i nie są rowerem.

Warto wspomnieć, że o UTO po raz pierwszy usłyszeliśmy w 2016 roku, gdy Ministerstwo Infrastruktury podjęło pierwszą próbę wprowadzenia rolkarzy i deskorolkarzy na drogi rowerowe, wzorując się na słowackich i czeskich doświadczeniach. Powstał wówczas pierwszy projekt nowelizacji ustawy o ruchu drogowym, który wprowadzał właśnie kategorię UTO, do której zaliczał zarówno urządzenia sportowe (rolki, deskorolkę, hulajnogę, wrotki, trikke), jak i elektryczne (hulajnoga elektryczna, segway i in.). Ustawa miała wejść w życie w 2018 roku, ale została oprotestowana przez stowarzyszenie „Kraków miastem rowerów” i inne środowiska, sceptycznie lub negatywnie nastawione wobec rolkarzy i deskorolkarzy (m. in. komentatora bezpieczeństwa ruchu drogowego Marka Dworaka). W efekcie ustawa została wyraźnie zmieniona, rolki i deskorolka już nie są UTO, ale UWR. Pod wpływem stowarzyszeń rowerowych oraz lobbystów motoryzacyjnych ostateczne przepisy dla rolkarzy i deskorolkarzy są też wyraźnie gorsze od pierwotnie proponowanych, wzorowanych na słowackich i czeskich.

Nowe zasady w skrótowej formie przedstawia poniższa tabelka opracowana przez Policję:

Pełna treść nowych przepisów jest dostępna pod linkiem: https://dziennikustaw.gov.pl/D2021000072001.pdf?

Najważniejszy dla nas jest nowy artykuł 15a, który przytaczamy w całości:

Art.15a.1. Osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch jest obowiązana korzystać z chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów. Osobę poruszającą się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch na drodze dla rowerów obowiązuje ruch prawostronny.

2.Przepisów ust.1nie stosuje się w strefie zamieszkania. W strefie tej osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem.

3.Osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, korzystając z chodnika albo drogi dla pieszych, jest obowiązana poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachować szczególną ostrożność, ustępować pierwszeństwa pieszemu oraz nie utrudniać jego ruchu.

4.Osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, przekraczając jezdnię, jest obowiązana zachować szczególną ostrożność oraz korzystać odpowiednio z przejazdu dla rowerzystów albo przejścia dla pieszych.

5.Przekraczanie torowiska wyodrębnionego z jezdni przez osobę poruszającą się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch jest dozwolone tylko w miejscu do tego przeznaczonym.

6.Osoba poruszająca się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch jest obowiązana:

  1. poruszać się z prędkością zapewniającą panowanie nad tym urządzeniem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa;
  2. przy wymijaniu zachować bezpieczny odstęp od wymijanego pojazdu lub uczestnika ruchu;
  3. przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody;
  4. przed wyprzedzaniem upewnić się, czy ma dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;
  5. zbliżając się do przejścia dla pieszych, zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

7. Osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch zabrania się:

  1. poruszania się wstanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;
  2. przewożenia innej osoby, zwierzęcia lub ładunku;
  3. ciągnięcia pojazdu lub ładunku;
  4. czepiania się pojazdów;
  5. poruszania się tyłem.

UWR to już nie pieszy, ale też nie pojazd. Zupełnie nowa kategoria

Do tej pory rolkarze i deskorolkarze w świetle przepisów byli pieszymi. Mieli więc obowiązek korzystać z chodników, ciągów pieszo-rowerowych i pozostałej infrastruktury pieszej, a za korzystanie z drogi rowerowej groził mandat. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce i tak wszyscy jeździli po drogach rowerowych i Policja z reguły to tolerowała, wykazując się zdroworozsądkowym zachowaniem.

Gorzej jednak było z reakcjami wielu rowerzystów, a także urzędników i projektantów infrastruktury. O ile większość rowerzystów była wyrozumiała, to zdarzało się sporo takich, którzy wrzeszczeli na rolkarzy, żeby „sp… z DDR”, spychali ich, zdarzały się przypadki oplucia czy wręcz pobicia (2020 rok, Łęg w Krakowie). Niektórzy urzędnicy złośliwie malowali drogi rowerowe farbą, która narażała rolkarzy na nieprzyjemności i kontuzje (chropowatą lub śliską po deszczu), na Wiślanej Trasie Rowerowej naklejano naklejki, na których po deszczu rolkarze mogli się poślizgnąć. Zdarzały się też szutrowe odcinki dróg rowerowych – np. na Szlaku Wokół Tatr, albo niebezpieczna dla rolkarzy technologia budowy, w której zamiast zastosowania nieco droższych obrzeży jak na Słowacji, pozostawia się wzdłuż DDR-ów podbudowę żwirową. Kamyki są nanoszone np. przez sprzęt rolniczy lub w inny sposób na drogę rowerową, a najechanie na nie kółkiem to poważne ryzyko upadku i kontuzji rolkarza, przy równoczesnym braku takiego ryzyka dla rowerzysty. Do tej pory gdy jako inicjatywa „Kraków dla rolkarzy i deskorolkarzy” zwracaliśmy urzędnikom uwagę na te problemy i prosiliśmy by uwzględnili nas w tym wszystkim, część z nich reagowała życzliwie, ale część niestety cynicznie się uśmiechała i mówiła, że specjalnie nie będą nam ułatwiać życia, bo zgodnie z prawem na drogach rowerowych nie powinno nas być. Teraz to się nareszcie zmieniło. Pod tym względem mimo swoich niedoskonałości, nowe przepisy są dla nas fundamentalną zmianą – już nie będziemy pomijani i wyśmiewani jako „nieistniejąca nisza”, jesteśmy pełnoprawnymi użytkownikami dróg rowerowych i tym samym możemy domagać się uwzględniania naszych potrzeb podczas projektowania i utrzymywania infrastruktury. Na Słowacji efekt był prosty – buduje się szerokie, dobrej jakości drogi rowerowe, gdyż mają one służyć wszystkim, a nie tylko rowerzystom. I to działa! U nas też powinno, a rowerzyści chcąc nie chcąc zaakceptują fakt, że muszą podzielić się przestrzenią, może w końcu zaczną nas traktować jako sojusznika w walce o lepszą infrę, a nie jak wroga i konkurenta.

Według nowych przepisów użytkownik Urządzenia Wspomagającego Ruch nie jest już pieszym, ale nie jest też kierującym pojazdem. Jest osobną kategorią, niejako pośrednią. Zaletą jest to, że możemy korzystać zarówno z DDR, jak i z chodników. Wadą – że utraciliśmy kilka udogodnień, które mieliśmy jako piesi, a które nadal posiadają rolkarze i deskorolkarze na Słowacji i w Czechach (są to piesi którzy mogą też korzystać z dróg rowerowych).

Podstawowym ograniczeniem jest wymóg, by w przypadku korzystania z chodnika, rolkarz lub deskorolkarz poruszał się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego. Co to dokładnie oznacza? Wbrew obawom raczej niekoniecznie to, że musimy ograniczyć prędkość do 6 km/h, co byłoby nieznośnie. Prędkość pieszego to również prędkość biegacza, rolkarz jest w pewnym sensie taką analogią biegnącego pieszego, więc prędkość do ok. 14 km/h jak najbardziej powinna być akceptowalna. A większość chodników i tak nie pozwala na szybszą jazdę lub jest to zwyczajnie niebezpieczne. Tutaj raczej powinno dominować zdroworozsądkowe podejście. Na chodniku w tłumie ludzi rzeczywiście trzeba zwolnić, a po pustym chodniku jeździć szybciej – raczej nikt nie będzie nikogo ścigał z fotoradarem, tak jak do tej pory nie ścigano rolkarzy na drogach rowerowych (z wyjątkiem m. in. Gdańska).

Dużo gorszą sprawą jest absolutny zakaz jazdy na UWR po ulicach, nawet tych lokalnych, z wyjątkiem ulic na których obowiązuje strefa zamieszkania. Co zatem ma zrobić rolkarz, gdy nie ma drogi rowerowej a chodnik się kończy? W końcu większość dróg w Polsce jest pozbawiona chodników, również na obrzeżach Krakowa chodnik to rarytas. Do tej pory rolkarz jako pieszy mógł przemieszczać się poboczem, chociaż teoretycznie powinien jechać „pod prąd”, czyli lewą stroną jezdni. Teraz teoretycznie nie będzie wolno w ogóle, co jest ewidentnym niedopatrzeniem ustawodawcy. Jako inicjatywa „Kraków dla rolkarzy i deskorolkarzy” z pewnością będziemy zwracać uwagę na ten problem, poprosimy o złożenie w tej sprawie interpelacji zainteresowanych tym tematem posłów. Trzeba też powalczyć o większą powszechność chodników i dróg rowerowych poza obszarem zabudowanym, bo Polska pod tym względem bardziej przypomina realia znane z krajów byłego ZSRR, niż Europy Zachodniej – i to nie jest normalne.

Jednak i tu liczę na zdroworozsądkowe podejście. Raczej nikt nie powinien nas ścigać za jazdę po lokalnych uliczkach, po których rzadko jeżdżą samochody i które mają raczej rekreacyjny charakter. Tak samo, jak dotąd nie ścigano nas zbytnio za jazdę po DDR. Tym niemniej, dla pewności warto domagać się od lokalnych samorządów, by w takich miejscach ustanowiły na takich odcinkach dróg strefę zamieszkania. To powinien być obligatoryjny wymóg zwłaszcza na wszystkich odcinkach dalekobieżnych tras rowerowych poprowadzonych drogami lokalnymi – np. Velo Małopolska, Szlak Wokół Tatr i in. Teraz mamy już pełne prawa, musimy zatem walczyć o swoje, bo nikt za nas tego nie zrobi.

Tak samo jest z ustawowym zakazem przewożenia ładunków. To chyba najbardziej absurdalny przepis nowej ustawy, trudny do sprecyzowania. Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Policji już się w tej sprawie wypowiadali, że nie chodziło im o zwykły plecak ani siatkę na zakupy i to zabronione nie jest, byłoby to zresztą kuriozum (gdzie schować buty na zmianę, ciepłe ubrania, zapasowe kółka i akcesoria?). Przez ładunek rozumie się tu raczej wielkogabarytowe rzeczy, których przewozu nijak nie da się powiązać z ruchem sportowo-rekreacyjnym, stwarzające zagrożenie. Czyli jazda z plecakiem lub siatką – jak najbardziej, ale przewożenie na rolkach lub desce krzesła czy deski do prasowania z marketu – to już podpada pod ten zakaz.

Zwróćcie proszę uwagę na przepis: „zabrania się: (…) przewożenia innej osoby, zwierzęcia lub ładunku; ciągnięcia pojazdu lub ładunku”. W mojej ocenie nie oznacza to zakazu korzystania z popularnych wózków dziecięcych dla rolkarzy, gdyż nie ma w przepisach mowy o pchaniu „pojazdu lub ładunku”, jest tylko zakaz ciągnięcia. W takich sytuacjach przyjmuje się, że jeżeli ustawodawca wyraźnie zakazał ciągnięcia pojazdu lub ładunku, to znaczy że celowo tak to właśnie sformułował – gdyby chciał zakazać pchania, to by takie sformułowanie w tym miejscu umieścił. Z kolei gdyby przyjąć, że pchanie wózka podpada pod zakaz „przewożenia innej osoby…”, wówczas nie byłoby potrzebne doprecyzowanie o „ciągnięciu pojazdu lub ładunku”, czyli ustawodawca celowo doprecyzował tylko tę jedną kwestię. W interpretacji prawa zakłada się bowiem racjonalność i spójność intencji ustawodawcy, w przypadku niejasności na podstawie pozostałych przepisów wyprowadza się niejako „tok myślenia” projektanta przepisów, czyli to czego mają one służyć („duch prawa”). Warto to wszystko mieć na uwadze słuchając opinii niektórych aktywistów rowerowych, którzy na siłę próbują udowodnić, że do UWR zalicza się także buty sportowe i osoby na szczudłach. To oczywiście bzdura, właśnie z tego względu o którym wspomniałem – interpretacja prawa to coś więcej niż dosłowne wczytywanie się w przepisy, często jest to również wyprowadzanie intencji ustawodawcy poprzez analogie, logiczne myślenie, założenie racjonalności i spójności itp.

Rolkarze i deskorolkarze w parkach, na skateparkach, poza drogami

Warto zwrócić uwagę na fakt, że zakaz jazdy tyłem i inne ograniczenia nie będzie obowiązywał na alejkach parkowych, skateparkach, boiskach, placach manewrowych, parkingach przed supermarketami itp. Ustawa Prawo o ruchu drogowym obowiązuje generalnie w ruchu drogowym, a więc na ulicach, drogach rowerowych, chodnikach itp. Na boisku, w parku, na alejce przed blokiem sytuacja prawna jest inna. Alejka parkowa czy asfaltowa alejka śródleśna (np. w Puszczy Niepołomickiej) nie jest chodnikiem, nie jest też drogą publiczną. O ile więc po chodniku musimy jeździć „z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego”, to na alejce parkowej nas to ograniczenie nie obowiązuje.

Aby to zilustrować, podam prosty przykład: ustawa Prawo o Ruchu Drogowym nic nie mówi na temat tego, że rowerzystom wolno jest jeździć po alejkach parkowych, przedeptach, ścieżkach polnych i leśnych, po bezdrożach. A to wcale nie znaczy, że na rowerze nie wolno jeździć po parku, Lesie Wolskim czy Pustyni Błędowskiej. Wręcz przeciwnie.

Do tematu będziemy jeszcze wracać.

Jakub Łoginow

Polecamy:

Przewodnik dla Rolkarzy – Kraków, Małopolska, Słowacja

Grupa na Facebooku: Rolki Polska i Europa




Jedna myśl na temat “Rolkarze i deskorolkarze na drogach rowerowych – nowe przepisy od 20 maja, urządzenia wspomagające ruch

  • 19 maja, 2021 o 1:13 am
    Permalink

    nie wyobrażam sobie że nie mogę jeździć po bulwarach tyłem, robię to nieźle i to jedyne miejsce w którym mogę taką umiejętność ćwiczyć
    pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *