Za Kraków na rolki. Miechów śladami dawnej wąskotorówki

Rolki w Miechowie na nowej trasie zbudowanej śladem dawnej wąskotorówki to bardzo ciekawa alternatywa dla zatłoczonych krakowskich Błoń, Zalewu Nowohuckiego lub trasy do Tyńca. Miechowska trasa co prawda nie jest długa, ale można ją sobie wydłużyć jeżdżąc na rolkach po drodze technicznej wzdłuż nowej obwodnicy miasta (to coś dla zwolenników downhillu), a także zajeżdżając do miejskiego parku, z nawierzchnią idealną dla rolkarzy. Do Miechowa najlepiej jest dojechać komfortowymi pociągami Kolei Małopolskich, czas przejazdu to 45 minut a bilet kosztuje 6,50 zł. To dobre rozwiązanie zarówno na weekendową wycieczkę na rolki z dziećmi, jak i na popołudniowy wypad na kilka godzin po pracy w Krakowie.




Trasa i jak na nią dojechać

Trasa została poprowadzona śladami dawnej kolejki wąskotorowej Charsznica – Działoszyce, która powstała w roku 1915 i została zlikwidowana w roku 1992. Przecina ona miasto z zachodu na wschód, położona jest nieco na północ od centrum i od dworca kolejowego oraz autobusowego. Teoretycznie trasa ma ok. 10 km, ale tak naprawdę w pełni funkcjonalny jest tylko jej najciekawszy widokowo, zachodni odcinek o długości ok. 5 km. Natomiast wschodnia, mniej ciekawa część trasy prowadzi częściowo drogami lokalnymi o uspokojonym ruchu, a częściowo odcinkami dróg rowerowych które na przemian pojawiają się i znikają, zastępowane drogami wewnętrznymi. To samo w sobie nie jest złe, gdyż jest tam niewielki ruch samochodowy i przeważnie strefa tempo 30. Problemem jest natomiast około 100-metrowy odcinek drogi lokalnej z chamskiej granitowej kostki (kocie łby), który jest po prostu nieprzejezdny.

Połączenia kolejowe możemy sprawdzić na stronie www.malopolskiekoleje.pl, tam też można kupić bilet na pociąg. Oczywiście bilet można też kupić w kasie, automacie biletowym Kolei Małopolskich na dworcu oraz w pociągu (bez dodatkowej opłaty).

Wysiadamy na dworcu w Miechowie, który jest położony nieco na uboczu względem centrum miasta. Przy czym Miechów nie jest duży, całe miasto można objechać wzdłuż i wszerz w godzinę. Problemem jest fakt, że na chodnikach dominuje kostka fazowana, dopiero nowe chodniki i alejki parkowe są już budowane z nawierzchni przyjaznej rolkarzom (tak jest m. in. w zrewitalizowanym Parku Miejskim). Dróg rowerowych poza tą jedną nową śladem wąskotorówki jest mało. Na szczęście w wielu przypadkach da się po prostu jeździć ulicami, poza tymi głównymi ruch na nich jest przeważnie znikomy. Drogi lokalne którymi jedziemy wyglądają przeważnie tak:

Rolki możemy założyć tuż po wyjściu z pociągu, na ławce przed dworcem. Jedziemy najpierw ok. 200 metrów krótkim odcinkiem drogi rowerowej z kostki niefazowanej na północ (w stronę Warszawy), lekko pod górę. Po chwili skręcamy w pierwszą przecznicę w prawo i na skrzyżowaniu jedziemy prosto drogą lokalną. Po kilku minutach dojeżdżamy do trasy, która znajduje się po prawej stronie i jedziemy nią dalej w tym samym kierunku (początkowo na północ, później na zachód). Trasa jest zaznaczona na czarno, dojazd na nią kolorem szarym.

Trasa śladem dawnej wąskotorówki

Trasa początkowo prowadzi wśród pól i zagajników położonych na północno-zachodnich przedmieściach. Na tym odcinku składa się z asfaltowej drogi rowerowej oraz przyległego do niej chodnika z kostki niefazowanej. Wygląda to tak:

All-focus

Przejeżdżamy pod torami kolejowymi (tu uwaga – ok. 20 metrów braku asfaltu), następnie pod wiaduktem obwodnicy miasta. Tutaj zaczyna się najciekawszy odcinek prowadzący przez las. Jest też asfaltowa droga techniczna wzdłuż obwodnicy, całkiem długa (kilkanaście kilometrów). Ze względu na duże nachylenia będzie ona idealna dla zwolenników downhillu, natomiast pozostałym użytkownikom jej nie polecam – będzie po prostu za stromo.

W lesie trasa nie ma już części pieszej, jest tylko asfaltowa droga dla rowerów, po której oczywiście możemy w pełni legalnie śmigać. Odcinek przez las ma około 2,5 km. Jedziemy lekko pod górę, trasa się wije i jest jedną z najciekawszych widokowo w okolicach Krakowa. Na uwagę zasługuje fakt, że wyasfaltowanych tras śródleśnych jest generalnie bardzo mało, więc każda taka jest zawsze dużą atrakcją dla rolkarzy, zwłaszcza w upalne lato jest bardzo przyjemna. Zarazem jest widokowo ciekawsza i mniej zatłoczona, niż trasy w Puszczy Niepołomickiej – choć niestety krótka. Pod względem długości, odcinek leśny pod Miechowem jest porównywalny z leśnym odcinkiem trasy Nowy Targ – Trstena w Borze Kombinackim w Nowym Targu. Trasa kończy się ślepo na końcu lasu, ale w bardzo fajny sposób: jest tu umieszczona atrapa pociągu na kawałku autentycznych szyn, tablice informacyjne o historii wąskotorówki (bardzo ciekawe informacje i zdjęcia) oraz całkiem przyjemne wiaty piknikowe.

Wschodni odcinek trasy oraz Park Miejski

Jak już wspomniałem, wschodni odcinek trasy nie jest już tak ciekawy, a ponadto jest tu wąskie gardło w postaci stumetrowego odcinka z kocich łbów, który jest zwyczajnie nieprzejezdny. Na odcinku miejskim trasa to na przemian lokalne drogi wewnętrzne oraz izolowane kawałki drogi rowerowej na odcinkach po kilkaset metrów. Ostatni odcinek to przedstawiona na poniższym zdjęciu „droga donikąd”, która wyprowadza nas na wschodnią obwodnicę miasta. Tutaj łączy się ze wspomnianą już drogą techniczną, którą możemy dojechać do wcześniej opisanego miejsca pod lasem, o ile lubimy ekstremalną jazdę. Można też kontynuować wycieczkę jadąc drogami lokalnymi przed siebie – w tych okolicach są one rzadko uczęszczane, więc zwolennicy turystyki na rolkach po wiejskich drogach lokalnych z pewnością znajdą tu coś dla siebie.

Warto też zajrzeć do parku miejskiego, położonego nie tak daleko od śródmiejskiego odcinka trasy. Do parku trzeba się niestety przedrzeć chodnikami z kostki fazowanej lub lokalnymi miejskimi ulicami. Sam park nie jest duży i jest zrewitalizowany w duchu „betonozy”, ale jest w nim kilka ciekawych elementów – np. fontanna, staw, a przede wszystkim dobrej jakości betonowe i asfaltowe alejki.

Dla kogo rolki w Miechowie?

Trasa śladem miechowskiej wąskotorówki na jej zachodnim odcinku jest z pewnością jedną z ciekawszych w okolicach Krakowa i jest fajnym urozmaiceniem oklepanych tras takich jak Błonia, Zalew Nowohucki czy trasa do Tyńca. Zwłaszcza latem spędzanie wakacji w rozgrzanym upałem mieście niekoniecznie jest przyjemnym rozwiązaniem i każda okazja by wyskoczyć na rolki za miasto jest warta uwagi. Przynajmniej raz warto się tam wybrać, zawsze jest to jakieś urozmaicenie.

Miechowska wąskotorówka to przede wszystkim idealne miejsce na rodzinną wycieczkę z dziećmi, zwłaszcza małymi, które dopiero uczą się jeździć i nie pojadą na dłuższą trasę niż 10 km tam i z powrotem. A także oczywiście dla dorosłych, stawiających pierwsze kroki na rolkach. Trasa jest nie tylko atrakcyjna widokowo, ale też rzadko nieuczęszczana, a więc idealna do nauki jazdy. Wiaty piknikowe na końcu trasy są fajnym miejscem na odpoczynek.

Dla osób preferujących dłuższe wycieczki na kilkadziesiąt kilometrów opisana trasa będzie oczywiście za krótka, ale można ją wydłużyć dzięki freeride’owi po mieście i okolicach. Droga techniczna wzdłuż obwodnicy z pewnością spodoba się zwolennikom ekstremalnych zjazdów i podjazdów, może okazać się idealną miejscówką do trenowania downhillu.

Jakub Łoginow

Jesteś na Facebooku? Dołącz do grupy „Rolki Polska i Europa

Bądź zawsze na bieżąco i nie przegap żadnych nowych tras na rolki. Zapisz się na nasz rolkarski newsletter:



 
 
Wpisz swój adres e-mail.

Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *