Alternatywa dla Morskiego Oka z Yellow Bus: Dolina Białej Wody i Dolina Zadnich Koperszadów, bezpośredni autobus z Nowej Huty na szlak

Zaledwie kilkadziesiąt metrów na wschód od zatłoczonej drogi do Morskiego Oka znajduje się jeden z najładniejszych, a zarazem najmniej uczęszczanych szlaków tatrzańskich. Mowa o słowackiej Dolinie Białej Wody, a dokładniej – malowniczym szlaku turystycznym, zaczynającym się tuż przy moście granicznym na Łysej Polanie. To już kolejna spośród naszych propozycji jednodniowych wycieczek na szlak górski z dojazdem bezpośrednio z Nowej Huty, Ugorka, Grzegórzek lub centrum Krakowa komfortowym autobusem Yellow Bus. Autobus kursuje w weekendy na trasie Plac Centralny – Rondo Mogilskie – Polana Palenica, wyjazd około 6 rano, powrót ok. 17:00, standardowa cena biletu tam i z powrotem to 35 złotych a bywa taniej. Tym razem zachęcamy, by wysiąść na przygranicznej Łysej Polanie i spróbować czegoś nowego – Doliny Białej Wody lub oddalonej o 2,5 km Doliny Zadnich Koperszadów.




Bielovodská dolina (Dolina Białej Wody) ma aż 10 km i jest jedną z najdłuższych dolin tatrzańskich. Słowackie źródła podają, że jest jedyną tatrzańską doliną z typowo alpejskim charakterem. Należy do najładniejszych dolin w Tatrach, tym bardziej więc dziwi, że są tam pustki – co jednak w kontekście zatłoczonego szlaku do Morskiego Oka należy uznać za niewątpliwą zaletę.

Pustki panują zresztą na wszystkich tych nielicznych szlakach, które mają swój początek w tej zapomnianej przez świat części słowackich Tatr Wysokich i Bielskich. Mowa o rejonie Łysej Polany, Javoriny i Żdiaru. Przyczyn jest kilka, a jedną z nich jest niewielkie zagęszczenie szlaków w tej okolicy które sprawia, że Tatranská Javorina jest bardzo rzadko wybierana jako miejsce noclegowe – w odróżnieniu od drogich kurortów tworzących Miasto Wysokie Tatry, takich jak Tatrzańska Kotlina, Tatrzańska Łomnica czy Stary Smokowiec lub pobliskie Szczyrbskie Pleso (część gminy Štrba). Ze wspomnianych wyżej miejscowości odchodzi całe kłębowisko szlaków, a na miejscu są inne atrakcje, są choćby jakieś restauracje, kawiarnie, sklepy, kolejka do Popradu. Cała gmina Jaworzyna Tatrzańska, na którą składają się wsie Tatranská Javorina i Podspády oraz osada Lysá Poľana, liczy sobie zaledwie 213 mieszkańców. Mimo że są to jedne z najładniejszych wsi w Tatrach, a architektura i widoki są wręcz alpejskie, poza tymi kilkoma pojedynczymi szlakami tu zwyczajnie nie ma co robić – pod względem usług jest to turystyczna pustynia. Nie ma tu ani jednego baru czy restauracji (jeśli nie liczyć restauracji hotelowej w hotelu-widmo koło Javoriny oraz sezonowego mini-bufetu na Łysej Polanie) i są zaledwie trzy sklepy (jeden w Javorinie, dwa na Łysej Polanie – z dość specyficznym asortymentem. Nie kupimy tu normalnych produktów spożywczych (chleba, mleka, mięsa itp.), a jedynie wodę, napoje bezalkoholowe, piwo, wino, wódkę, destylaty i słodycze. Asortyment pod typowego Polaka-turysty, nie nadający się jednak do tego, by zostać tu na kilka dni. Najbliższa wieś z jako-taką cywilizacją (normalnie zaopatrzone sklepy, restauracje) to odległy o 12 km Żdiar, natomiast konkretna miejscowość turystyczna to Tatrzańska Łomnica i Stary Smokowiec, gdzie koncentruje się gros słowackiej turystyki przyjazdowej w Tatry. Słowacy wypoczywający w Tatrach Wysokich do Javoriny nie przyjeżdżają ani nie przychodzą (bo nie za bardzo jest jak wrócić – autobusy Lysa Polana – Tatrzańska Łomnica – Poprad kursują rzadko), jest to dla nich koniec świata. Stąd pustki na szlakach, które są dla nas jak znalazł – tak bardzo ich brakuje w zatłoczonych Polskich Tatrach.

Szlak Doliną Białej Wody początkowo przez kilka kilometrów jest bardzo łagodny, prowadzi szeroką szutrową drogą, podobną do tej z Doliny Kościeliskiej. Początkowo idziemy nad granicznym potokiem Biała Woda (Białka) i nawet widzimy prowadzącą równolegle asfaltową „ceprostradę” na Morskie Oko. W pewnym momencie podchodzimy niemal pod polskie schronisko w Dolinie Roztoki, w tym miejscu kiedyś był mostek graniczny, w ostatnich latach były nawet pomysły jego odbudowy i połączenia szlaków. Dalej szlak odbija i prowadzi coraz ostrzej w górę. Kulminacyjnym miejscem jest przełęcz Poľský hrebeň (2200 m n.p.m.) znajdujący się w samym sercu Tatr Wysokich, z pięknymi widokami na całe pasmo. Można stamtąd zejść do schronisk wysokogórskich oraz do Tatrzańskiej Łomnicy i Starego Smokowca.

Z kolei dwa następne ciekawe szlaki zaczynają się 2,5 km na wschód od Łysej Polany, w centrum malowniczej wsi Tatranská Javorina. Musimy tam dojść asfaltem, zajmuje to max. pół godziny. We wsi mijamy kilka bardzo ciekawych zabytków (m. in. drewniany kościół św. Anny oraz zameczek myśliwski stanowiący rezydencję słowackich prezydentów), a otaczająca architektura i widoki sprawiają, że można się tu poczuć jak gdzieś w austriackich czy bawarskich Alpach. O ile nie jest to najlepsze miejsce na kilkudniowy pobyt, bo można się tu zanudzić na śmierć (chyba że ktoś lubi totalną głuszę), to jest to zdecydowanie super miejsce na jednodniową wycieczkę z Krakowa – dużo fajniejsze, niż oklepane Morskie Oko. Z Javoriny początkowo idziemy ok. 20 minut asfaltową drogą leśną wzdłuż potoku, a następnie dochodzimy do polany, gdzie asfalt się kończy, a szlaki się rozwidlają. Na wprost prowadzi Javorova Dolina, na lewo – Dolina Zadnich Koperszadów (polska nazwa), lub po słowacku – Zadné Meďodoly.

Obie nazwy oznaczają to samo – jest to Dolina Tylnich Kopalni Miedzi. Polska nazwa stanowi spolszczenie niemieckiej Hintere Kupferschächten, a słowacka nazwa jest mixem czeskiego słowa důl (kopalnia po czesku, po słowacku kopalnia to baňa) ze słowackim słowem meď (czyli miedź, nie mylić ze słowem med czyli miód). Rudy miedzi były tu eksploatowane w średniowieczu, a słowacki Spisz był w dużej mierze zamieszkały przez niemieckich osadników – stąd dziwna polska nazwa doliny, będąca kalką z niemieckiego. Dziś po kopalniach nie ma tu ani śladu, jest to oaza spokoju i ciszy oraz… ostoja niedźwiedzi. Ja osobiście żadnego nie spotkałem, poza drewnianymi, ale warto być przygotowanym, np. wyposażonym w dzwoneczek – chodzi o to by robić „hałas” (oczywiście bez przesady), tak by się na misia nie napatoczyć. Niedźwiedź słysząc człowieka na szlaku nie będzie mu wchodził w drogę. „Problematyczny” pod względem niedźwiedzi jest tylko dolny odcinek doliny, prowadzący przez las. Dalej są już górskie łąki o alpejskim charakterze, gdzie misia już raczej nie spotkamy.

Obie doliny są idealne zarówno na kilkugodzinne jednodniowe wycieczki czy wręcz spacery, jak i na poważniejsze szlaki wysokogórskie. Dobrym pomysłem jest wyjazd w sobotę rano Yellow Busem, przejście którąś z tych dolin na wysokogórskie tatrzańskie szczyty, a następnie nocleg w słowackim schronisku lub kwaterze. Powrót w takim przypadku w niedzielę po południu. Ale możemy też po prostu zdecydować się na krótszy, niewymagający, rodzinny spacer. Taki bez wielkich planów i napinki – można podejść tylko tyle ile nam się będzie chciało, resztę czasu spędzić na górskiej łące lub nad potokiem, powłóczyć się bez celu po okolicy, czy też napić się słowackiego piwa w oczekiwaniu na autobus powrotny.

Granicę polsko-słowacką przekraczamy pieszo na Łysej Polanie. Wcześniej wymagana jest rejestracja w systemie E-hranica (https://korona.gov.sk/ehranica/). Przy czym ewentualna kontrola, jeśli już, to będzie na samej granicy – jest raczej nieprawdopodobne, by ktoś nas sprawdzał na szlaku. Należy nadmienić, że granicę można swobodnie przekraczać pieszo nawet w przypadkach, gdy rząd słowacki wprowadza kontrowersyjne i nie do końca legalne blokady na granicach – nawet w takich przypadkach obowiązują one tylko kierowców, a nie pieszych, o czym już na łamach naszego portalu informowaliśmy.

Szczegóły na temat autobusów Yellow Bus, rozkładu jazdy, trasy itp. – w poniżej zlinkowanym artykule.




Bądź na bieżąco – zapisz się na nasz newsletter:



 
 
Wpisz swój adres e-mail.

Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *